Głównym społecznym odpowiednikiem tej zmiany w naszej filozofii natury ludzkiej jest szybko rosnąca tendencja do uważania kultury za narzędzie zarówno zaspokajania potrzeb, jak również frustracji i kontroli. Możemy obecnie odrzucić niemal powszechnie popełniany błąd, jakoby potrzeby jednostki i społeczeństwa z konieczności wzajemnie się wykluczały i przeciwstawiały albo jakoby cywilizacja stanowiła przede wszystkim mechanizm kontroli i ograniczania ludzkich instynktowych impulsów. Te wszystkie odwieczne pewniki giną wobec nowej możliwości określenia głównej funkcji zdrowej kultury jako propagowania powszechnej samo-aktualizacji. Jedynie u osób zdrowych zachodzi dobra korelacja między subiektywną przyjemnością z doświadczenia, impulsem do doświadczenia lub jego chęcią a „podstawową potrzebą" doświadczenia (okaże się ono kiedyś dobre dla osoby). Tylko tacy ludzie jednakowo tęsknią do tego, co jest dobre dla nich i dla innych, a następnie szczerze cieszą się z tego i akceptują. Dla takich osób cnota stanowi sama w sobie nagrodę w tym znaczeniu, że raduje sama przez się. Dążą one spontanicznie do robienia dobrze, bowiem to właśnie chcą robić i to potrzebują robić, to je cieszy, takie postępowanie aprobują i nadal będą się nim radować.