Człowiek nie jest do końca ukształtowany czy uformowany w człowieczeństwo ani nauczony być człowiekiem. Rola otoczenia polega ostatecznie na tym, żeby pozwolić mu lub pomóc w aktualizacji jego własnych możliwości, nie zaś możliwości otoczenia. Otoczenie nie obdarza go możliwościami i uzdolnieniami; on je ma w formie zaczątkowej czy embrionalnej, tak samo jak ma embrionalne ręce i nogi. Twórczość, spontaniczność, osobowość, autentyczność, troska o innych, zdolność do miłości, pragnienie prawdy — to embrionalne możliwości właściwe jego gatunkowi, tak samo jak jego ręce, nogi, mózg i oczy. Nie stanowi to sprzeczności z już zebranymi danymi, które jasno wskazują, że życie w rodzinie i w kulturze jest niezbędne dla zaktualizowania tych psychologicznych potencjalności, które określają człowieczeństwo. Unikajmy tutaj pomieszania pojęć. Ani nauczyciel, ani kultura nie tworzą istoty ludzkiej. Nie zasiewają w nim zdolności do kochania, do ciekawości, do filozofowania, do używania symboli lub tworzenia; raczej tylko pozwalają czy pielęgnują, czy zachęcają i pomagają, żeby to, co istnieje jako embrion, stało się realne i rzeczywiste. Ta sama matka czy ta sama kultura obchodząc się w dokładnie ten sam sposób z kotkiem lub szczenięciem nie może go zamienić w istotę ludzką. Kultura to słońce, pokarm i woda, ale to nie ziarno.